MENU

Wiem o tobie wszystko - Claire Kendal PREMIEROWO


Zachowaj wszystkie listy, paczki i przedmioty, 
nawet jeśli są niepokojące lub przygnębiające.

Nie wiem, czy jest wśród Was ktoś, kto nie słyszał o stalkingu. Jestem przekonana, że jego łagodne formy dotknęły co najmniej kilkoro z Was. Sama dawno temu borykałam się z problemem niechcianego wielbiciela, który choć nie był niebezpieczny, skutecznie uprzykrzał mi życie. Z uwagi na własne doświadczenia i aktualność tematu natychmiast sięgnęłam po Wiem o tobie wszystko. I przeżyłam szok za szokiem…

Rafe osacza Clarissę, mężczyzna zakochał się w niej miłością zaborczą i chorą. Mniej uważny czytelnik może uznać, że Clarissa sama jest sobie winna, wszak spędziła noc z tym odrażającym człowiekiem, noc której nie pamięta ponieważ wypiła doprawione wino. Jednak po głębszym zabrnięciu w opisywaną historię okazuje się, że rzeczywistość jest znacznie bardziej przerażająca od domysłów i spekulacji – dziewczynie grozi śmiertelne niebezpieczeństwo.
W dodatku nasza bohaterka uczestniczy w rozprawie sądowej jako przysięgła. Rozpatrywana sprawa dotyczy gwałtu na prostytutce, a poszczególne elementy procesu niebezpiecznie łączą się z życiem Clarissy. Co z tego wyniknie? Przeczytajcie.

Debiutująca Claire Kendal urodziła się w USA, dorastała w Wielkiej Brytanii, gdzie mieszka do dziś. Wykłada literaturę angielską, prowadzi także kursy pisarskie. Wiem o tobie wszystko jest jej pierwszą powieścią, została już przetłumaczona na ponad dwadzieścia języków.*

Autorka podjęła się próby napisania powieści, która miała być chyba swoistą przestrogą. Jak na debiut nie było źle, jednak książka pod względem fabularnym pozostawia wiele do życzenia. Na pewno nie jest to wstrząsający thriller psychologiczny, raczej duszna i mroczna powieśc obyczajowa zawierająca w sobie przestrogę dla kobiet zbyt lekko traktujących uczucia mężczyzn. Powieść dobitnie dowodzi, że psychpataą może być każdy, nieważne jak normalne wrażenie sprawia. Jednak sam sposób napisania powieści nie do końca oddaje to, co autorka miała namyśli. Zacznijmy od sposobu narracji. Autorka postawiła na jej dwutorowe prowadzenie. Poznajemy wydarzenia przedstawione przez wszystkowiedzącego narratora, oraz swoisty dziennik Clarissy kierowany do... swego oprawcy. Szczerze mówiąc po raz pierwszy spotkałam się z taką narracją i nie było to korzystne rozwiązanie. Nie mogłam się skupić na akcji, trudno było mi się wgryźć historię i cóż, nudziłam się trochę.

Jeśli macie wspólnych przyjaciół, 
on może nastawić ich przeciwko tobie, 
lekceważąc twoje niepokoje albo twierdząc,
 że zachowywałaś się wobec niego w nierozsądny sposób.

Autorka niczym mnie nie zaskoczyła, opisała klasyczny przypadek nękania ze wszystkimi jego podręcznikowymi symptomami. Mamy więc stalkera, który stosuje klasyczne zagrywki, jest psychicznie niestabilny i konsekwentnie prowadzi swą grę. Mamy ofiarę, która nie robi nic poza wprowadzaniem w życie porad z broszury informacyjnej, nie szuka pomocy i na własne życzenie pakuje się w sytuacje niebezpieczne. Finał historii od początku jest oczywisty, nie wstrząsa i nie przyprawia o szybsze bicie serca, powiem więcej – mogłabym spokojnie sama napisać lepszy.

Szczerze mówiąc jestem zawiedziona, po tak świetnie przemyślanej akcji marketingowej (pamiętacie listy do blogerów napisane przez stalkera?) spodziewałam się opowieści, która wciągnie mnie w mroczny świat osaczonej kobiety i pozwoli poznać od podszewki umysł sprawcy nękania. Tymczasem czytałam średnią historię, momentami do bólu nudną i czekałam na jakiś spektakularny element, jednak jak się domyślacie, nie doczekałam się.

Policja nie może podjąć działań, 
o ile nie ma dowodów,
 że popełniono przestępstwo.

Mimo wszystko nie uważam, żeby to była bardzo zła książka. Jak na debiut została napisana całkiem przyzwoicie, autorka poprawnie buduje zdania, usilnie próbuje (podkreślam: próbuje) wprowadzić inny wątek i sensownie powiązać go z głównym filarem powieści. Stąd sprawa sądowa, w której uczestniczy Clarissa. Moim zdaniem debiutantka chciała pokazać psychiczną więź ofiary gwałtu z ofiarą stalkera. To dlatego jej bohaterka odnosiła do siebie wszelkie wzmianki o prostytutce i tak mocno przeżywała rozprawę sądową. Podobało mi się wprowadzenie do fabuły wątku romansowego oraz fakt, że bohaterka posiadała pasję (szycie). Miło było też poczytać o życiu bohaterów poza salą sądową. To wszystko sprawiło, że Clarissa nabrała ludzkich cech, nie było całkowicie papierową postacią i na swój sposób ją polubiłam. Była nierozsądną kobietą, chodziła z głową w chmurach i nie grzeszyła inteligencją, ale mimo wszystko budziła sympatię. Jest szansa, że wiele kobiet odnajdzie w niej siebie i być może zapobiegnie nieszczęściu?

Sięgając po thriller spodziewałam się raczej wstrząsających wrażeń, niepokojących rozwiązań, psychologicznej gry na wysokim poziomie i na tym polu zawiodłam się. Otrzymałam przeciętną, poprawnie napisaną powieść obyczajową poruszającą ważny temat. W ładnej okładce spodziewajcie się genialnie wypromowanej historii zastępującej poradnik o walce ze stalkingiem.  I tyle.

Ocena
Treść: 3/6
Styl: 3+/6
Okładka: 5/6

Szczegóły
Tytuł: Wiem o tobie wszystko
Autor: Claire Kendal
Wydawnictwo: Akurat
Premiera: 18.02.2015 r.




Za możliwość przedpremierowego poznania powieści
 oraz genialny moment wczucia się w ofiarę stalkera dziękuję
Wydawnictwu Akurat oraz Business&Culture







* materiał wydawcy